Jazda bez trzymanki

Wczoraj odbyłem całkiem miłą i pouczającą mini-podróż do jednego z największych polskich miast. Co skłoniło mnie do tej „podróży”? Chciałem odwiedzić kolegę ze studiów, którego nie widziałem… hmmm… jakieś 5 lat. Nie będę jednak analizował naszego spotkania, słów i gestów. Nie będę opisywał ludzi i architektury tego niespełna 560 tysięcznego miasta. Skupie się na fakcie, który tak mnie zdenerwował, że wytrzymać nie mogłem! Chodzi o system czegoś, co nazywają komunikacją miejską Poznania. Zacznę od tego, że miejscowe autobusy mimo zamontowanej klimatyzacji bardzo rzadko jej używają (poznańska oszczędność?)… szczyt, szczególnie, że jechałem w 35 stopniowym upale. Tym samym autobus zmienił się w darmową saunę, pot kapał z każdego niemal ciała. Drugim skandalicznym faktem są nagminne wielominutowe spóźnienia miejscowej floty. Sam tego doświadczyłem a słyszałem, że autobusy potrafią się spóźniać nawet i po 20 minut! Trzeci skandaliczny fakt, to brak precyzyjnego i czytelnego rozkładu jazdy komunikacji miejskiej Poznania. Odczytanie godziny przyjazdu bądź odjazdu przypomina gry logiczne, w których wykazać się musimy przede wszystkim darem przewidywania… godziny. Jednym słowem – apeluję do władz miasta o interwencję w tej sprawie! Myślałem, że nie istnieje pojęcie dekomunikacji miejskiej – myliłem się.

This entry was posted on poniedziałek, Lipiec 19th, 2010 at 11:03 am and is filed under Illustrando. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.