Klaser – dla niewtajemnicznych

Dokąd ten świat zmierza? To pytanie ciśnie się na usta zawsze wtedy, kiedy czujemy, że coś jest nie tak jak być powinno. Coś chyba jest nie tak, jeśli kasa jest ważniejsza niż człowiek. OK – wiem, że to co piszę jest pewnie już niemodne – ideały, patriotyzm, sprawiedliwość – to pojęcia dzisiaj już trochę zapomniane. Nikt z nas nie musi przecież przelewać krwi w imię wolnej Polski. Mamy też niezawisłe sądy, demokratyczne państwo.

Czego chcieć więcej? Przyzwoitości! Bo chyba przyzwoitością nazwać nie można legalnego sprzedawania odurzających prochów? Nie mówię tutaj o klejach, gazie do zapalniczek (można to podciągnąć pod socjolekt „prochy”) ale o tak zwanych wklejkach, które oficjalne sprzedawane są w kolekcjonerskim celu umieszczania ich w klaserach. Pomysł na obejście prawa interesujący ale narkotyk narkotykiem. Problem polega na tym, że substancje sprzedawane w sklepach z tzw. dopalaczami, nie są na liście zakazanych w handlu. Każdy wie jednak w jakim celu produkty te są kupowane. Stają się one zamiennikami nielegalnych przecież narkotyków. Pół biedy, jeśli z produktów tych korzystają dorośli – głupsi lub mądrzejsi, ale (przynajmniej z medycznego punktu widzenia) rozwinięci na tyle, ze potrafią przeważnie przewidywać skutki swoich działań. Gorzej, jeśli sklepy z dopalaczami otwierane są blisko szkół w których uczą się niepełnoletni. Skutki zażycia takiego środka, przypominającego niejednokrotnie kolorowankę, malowankę czy gry dla dzieci, bywają tragiczne i kończyły się już śmiercią. Miejmy nadzieję, że Minister Sprawiedliwości wraz z Panią Minister Zdrowia wpilldorowadzą w końcu w życie pomysł, by stworzyć przepisy pozwalające każdy taki produkt wycofać z rynku na kilka miesięcy, a finalnie zakazać jego sprzedaży… Życzymy sukcesów.

This entry was posted on poniedziałek, Lipiec 19th, 2010 at 12:49 pm and is filed under Illustrando. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.